Szukaj: 
Biuletyn Informacji Publicznej  English version
23 listopada 2008, 15:38
:: Aktualności
:: Komunikaty i oświadczenia
:: Przegląd prasy
:: Ważniejsze wydarzenia w resorcie środowiska w kolejnych tygodniach
:: Nowości w serwisie WWW
:: Ministerstwo
:: Materiały informacyjne
:: Prawo
:: Ogłoszenia
:: Katalog odnośników
:: Edukacja
:: Kontakty
:: Ekoserwis-Polskie Radio
:: Strona dla dzieci nowości
:: Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej
:: Parki Narodowe
:: Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej
:: Lasy Państwowe
:: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
:: Główny Inspektorat Ochrony Środowiska
:: Państwowa Agencja Atomistyki
:: Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej
:: Państwowy Instytut Geologiczny
:: Wyższy Urząd Górniczy

Przegląd prasy

Prasa 05.07.2004

  
  
Rzeczpospolita

5 lipca

"Dla kogo przyroda?" Michał Wojciechowski
  • "Ochrona przyrody ustępuje miejsca jej kultowi i staje się celem samym w sobie. Zamiast służyć dobru wspólnemu, miejsca chronione są coraz mniej dostępne (...) Sakralizacja przyrody rodzi też jednak skutki negatywne: jej ochrona zaczyna kierować się przeciw ludziom (...) Gdy utworzono Wigierski Park Narodowy, pozamykano ośrodki wczasowe i zakazano biwakowania. Potem zabroniono podpływania do brzegów chronionych, a ostatnio rejsów poza sezonem letnim. Przez długie lata nie powstawała jednak oczyszczalnia ścieków w Suwałkach, płynęły one do Wigier rzeką i trwale zmieniały biologię jeziora. Kwaśne deszcze niszczą górskie lasy. W parkach prowadzona jest gospodarka leśna. Szkodliwość turystyki jest na tym tle znikoma, ale strażnicy parków uporczywie ścigają turystów chcących podziwiać przyrodę poza szlakiem. Turystom w ogóle nie wolno biwakować w lesie nad wodą, jedynie na z rzadka rozsianych, hałaśliwych polach oficjalnych, gdyż mogą zniszczyć las. A ten i tak leśnik wkrótce wytnie. (...) Parki w pojęciu "ekologów" są właśnie dla zwierząt, które rzekomo "mają takie same prawa jak my". Sztucznie rozprzestrzenia się chronione bobry, nie bacząc, jak niszczą lasy i krajobraz - para bobrów zmienia rzeczkę płynącą po piasku w błotniste bajoro z kikutami drzew. W Tatrach przybyło niedźwiedzi, choć są to niebezpieczne drapieżniki, które z terenów masowego ruchu turystycznego powinny być wypłaszane. Być może ostrzeżenia przed niedźwiedziami mają wywołać upragniony spadek ruchu". 
Rzeczpospolita

5 lipca

"Oskarżyciel Marka K." Błażej Torański, DOP, P.Ś.
  • "Poseł Andrzej Pęczak brał ode mnie pieniądze na potrzeby SLD - twierdzi były prezes łódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska (...)pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi miały trafiać do SLD za pośrednictwem posła SLD Andrzeja Pęczaka, ówczesnego barona Sojuszu, a także Waldemara M., działacza SLD, byłego marszałka województwa łódzkiego, a potem prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego. Temu ostatniemu prokuratura zarzuca łapówkarstwo (...) W sprawach korupcji w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi prokuratura postawiła już zarzuty nie tylko byłemu prezesowi Markowi K., który siedzi w areszcie od lutego, ale i piętnastu członkom zarządu i rady nadzorczej. Jest wśród nich senator SLD Jerzy Pieniążek. Wniosek o uchylenie jego immunitetu leży w komisji senackiej". 
Gazeta Wyborcza

3-4 lipca

"Lewa kasa SLD" Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak
  • Dalszy ciąg afery WFOŚ w Łodzi. 
Życie 

3-4 lipca

"Siarka znad Ukrainy" ASTA, PAP
  • "W czwartkową noc nad wsią Huta Kryształowa w pow. Lubaczowskim na Podkarpaciu unosiły się opary siarki. Napłynęły z Ukrainy (...) według służby ochrony środowiska nie doszło do skażenia".
Trybuna

5 lipca

"Środowisko Pęczaka" JK
  • "Według doniesień sobotniej Gazety Wyborczej, poseł SLD Andrzej Pęczak miał pośredniczyć w wyprowadzaniu pieniędzy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi na samorządową kampanię wyborczą Sojuszu".
Nasz Dziennik 3-4 lipca "Rududu i drozdy" Bożenna Sendzielska
  • "W czasie wakacyjnych spacerów po zielonych terenach Warszawy i okolic zdarza się nam spotkać pozbawione rodzicielskiej opieki dzikie zwierzęce maluchy. Jeśli są okaleczone lub mamy pewność, że opuścili je rodzice, winniśmy bezwzględnie udzielić im pomocy. Jednak decyzji o zabraniu zwierzęcia z jego naturalnego środowiska nie należy podejmować zbyt pochopnie (...) W przypadku wszystkich dzikich zwierząt, którym potrzebna jest pomoc człowieka, należy kontaktować się z ośrodkami hodowlanymi oraz pracownikami leśnictwa czy agendami ochrony środowiska różnych szczebli. Zresztą polskie prawo nie zezwala na przetrzymywanie zwierząt dzikich osobom do tego nieupoważnionym".
Angora

11 lipca

"Już się zbudził i nas zje" Marianna Lach
  • Artykuł o niedźwiedziu, który pojawił się w Krzyżowej koło Korbielowa w gminie Jeleśnia. Niedźwiedź atakuje owce. Przedruk z Dziennika Zachodniego. 
Newsweek

11 lipca

"Czym skorupiak za młodu..." Anna Piotrowska
  • "Hodowane na farmach krewetki, które potem jemy przyrządzone na wiele sposobów, mogą być skażone groźnymi dla zdrowia chemikaliami, na przykład rakotwórczymi pestycydami, mającymi zabójczy wpływ na ludzki organizm. Alarmujące informacje opublikowano w najnowszym raporcie międzynarodowej organizacji ekologicznej Environmental Justice Foundation. To pierwszy dokument dokładnie opisujący, jak funkcjonują farmy krewetek. Ponieważ hodowane krewetki cierpią na liczne choroby wirusowe i bakteryjne, hodowcy starają się je leczyć za pomocą między innymi antybiotyków. Substancje te nie są obojętne dla ludzkiego zdrowia [i środowiska naturalnego, przede wszystkim lasów namorzynowych], niektóre z nich mogą powodować choroby szpiku kostnego. Według autorów raportu, farmerzy nie liczą się z konsekwencjami swego postępowania, bo są nastawieni przede wszystkim na szybki zysk".

 

<<
:: Drukuj stronę ::
Ostatnia modyfikacja strony: 05.07.2004 r., 15:52.  
© 1997-2008 Ministerstwo Środowiska  
e-mail: info@mos.gov.pl, tel. +48 (22) 57 92 900