 |

 |
 |
|
Przegląd
prasy
Prasa
05.07.2004
| Rzeczpospolita
5 lipca |
"Dla
kogo przyroda?" |
Michał
Wojciechowski |
-
"Ochrona przyrody ustępuje miejsca
jej kultowi i staje się celem samym w sobie. Zamiast służyć dobru wspólnemu,
miejsca chronione są coraz mniej dostępne (...) Sakralizacja przyrody rodzi
też jednak skutki negatywne: jej ochrona zaczyna kierować się przeciw ludziom
(...) Gdy utworzono Wigierski Park Narodowy, pozamykano ośrodki wczasowe
i zakazano biwakowania. Potem zabroniono podpływania do brzegów chronionych,
a ostatnio rejsów poza sezonem letnim. Przez długie lata nie powstawała
jednak oczyszczalnia ścieków w Suwałkach, płynęły one do Wigier rzeką i
trwale zmieniały biologię jeziora. Kwaśne deszcze niszczą górskie lasy.
W parkach prowadzona jest gospodarka leśna. Szkodliwość turystyki jest
na tym tle znikoma, ale strażnicy parków uporczywie ścigają turystów chcących
podziwiać przyrodę poza szlakiem. Turystom w ogóle nie wolno biwakować
w lesie nad wodą, jedynie na z rzadka rozsianych, hałaśliwych polach oficjalnych,
gdyż mogą zniszczyć las. A ten i tak leśnik wkrótce wytnie. (...) Parki
w pojęciu "ekologów" są właśnie dla zwierząt, które rzekomo "mają takie
same prawa jak my". Sztucznie rozprzestrzenia się chronione bobry, nie
bacząc, jak niszczą lasy i krajobraz - para bobrów zmienia rzeczkę płynącą
po piasku w błotniste bajoro z kikutami drzew. W Tatrach przybyło niedźwiedzi,
choć są to niebezpieczne drapieżniki, które z terenów masowego ruchu turystycznego
powinny być wypłaszane. Być może ostrzeżenia przed niedźwiedziami mają
wywołać upragniony spadek ruchu".
|
| Rzeczpospolita
5 lipca |
"Oskarżyciel
Marka K." |
Błażej
Torański, DOP, P.Ś. |
-
"Poseł Andrzej Pęczak brał ode
mnie pieniądze na potrzeby SLD - twierdzi były prezes łódzkiego Funduszu
Ochrony Środowiska (...)pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
w Łodzi miały trafiać do SLD za pośrednictwem posła SLD Andrzeja Pęczaka,
ówczesnego barona Sojuszu, a także Waldemara M., działacza SLD, byłego
marszałka województwa łódzkiego, a potem prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego.
Temu ostatniemu prokuratura zarzuca łapówkarstwo (...) W sprawach korupcji
w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi prokuratura postawiła
już zarzuty nie tylko byłemu prezesowi Markowi K., który siedzi w areszcie
od lutego, ale i piętnastu członkom zarządu i rady nadzorczej. Jest wśród
nich senator SLD Jerzy Pieniążek. Wniosek o uchylenie jego immunitetu leży
w komisji senackiej".
|
| Gazeta
Wyborcza
3-4 lipca |
"Lewa
kasa SLD" |
Tomasz
Patora, Marcin Stelmasiak |
-
Dalszy ciąg afery WFOŚ w Łodzi.
|
| Życie
3-4 lipca |
"Siarka
znad Ukrainy" |
ASTA,
PAP |
-
"W czwartkową noc nad wsią Huta
Kryształowa w pow. Lubaczowskim na Podkarpaciu unosiły się opary siarki.
Napłynęły z Ukrainy (...) według służby ochrony środowiska nie doszło do
skażenia".
|
| Trybuna
5 lipca |
"Środowisko
Pęczaka" |
JK |
-
"Według doniesień sobotniej
Gazety Wyborczej, poseł SLD Andrzej Pęczak miał pośredniczyć w wyprowadzaniu
pieniędzy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi na samorządową
kampanię wyborczą Sojuszu".
|
| Nasz
Dziennik 3-4 lipca |
"Rududu
i drozdy" |
Bożenna
Sendzielska |
-
"W czasie wakacyjnych spacerów
po zielonych terenach Warszawy i okolic zdarza się nam spotkać pozbawione
rodzicielskiej opieki dzikie zwierzęce maluchy. Jeśli są okaleczone lub
mamy pewność, że opuścili je rodzice, winniśmy bezwzględnie udzielić im
pomocy. Jednak decyzji o zabraniu zwierzęcia z jego naturalnego środowiska
nie należy podejmować zbyt pochopnie (...) W przypadku wszystkich dzikich
zwierząt, którym potrzebna jest pomoc człowieka, należy kontaktować się
z ośrodkami hodowlanymi oraz pracownikami leśnictwa czy agendami ochrony
środowiska różnych szczebli. Zresztą polskie prawo nie zezwala na przetrzymywanie
zwierząt dzikich osobom do tego nieupoważnionym".
|
| Angora
11 lipca |
"Już
się zbudził i nas zje" |
Marianna
Lach |
-
Artykuł o niedźwiedziu, który
pojawił się w Krzyżowej koło Korbielowa w gminie Jeleśnia. Niedźwiedź atakuje
owce. Przedruk z Dziennika Zachodniego.
|
| Newsweek
11 lipca |
"Czym
skorupiak za młodu..." |
Anna
Piotrowska |
-
"Hodowane na farmach krewetki,
które potem jemy przyrządzone na wiele sposobów, mogą być skażone groźnymi
dla zdrowia chemikaliami, na przykład rakotwórczymi pestycydami, mającymi
zabójczy wpływ na ludzki organizm. Alarmujące informacje opublikowano w
najnowszym raporcie międzynarodowej organizacji ekologicznej Environmental
Justice Foundation. To pierwszy dokument dokładnie opisujący, jak funkcjonują
farmy krewetek. Ponieważ hodowane krewetki cierpią na liczne choroby wirusowe
i bakteryjne, hodowcy starają się je leczyć za pomocą między innymi antybiotyków.
Substancje te nie są obojętne dla ludzkiego zdrowia [i środowiska naturalnego,
przede wszystkim lasów namorzynowych], niektóre z nich mogą powodować choroby
szpiku kostnego. Według autorów raportu, farmerzy nie liczą się z konsekwencjami
swego postępowania, bo są nastawieni przede wszystkim na szybki zysk".
|
|
|
<<
|
 |