 |

 |
 |
|
Przegląd
prasy
Prasa
20.04.2004
| Gazeta
Wyborcza
19 kwietnia |
"Pan
minister uświetnia" |
Adam
Wajrak |
-
"Ministerstwo ochrony Środowiska
uczciło pierwszą rocznicę rządów swojego szefa w specjalnym biuletynie.
Pochwalnym artykułom towarzyszy 25 zdjęć uśmiechniętego ministra. Znajomi
ministra Śleziaka są bardzo zdziwieni, że postanowił wydać broszurę o swych
osiągnięciach. Bo jak dotąd Śleziak nie ma osiągnięć jako minister, a poza
tym zawsze uważali go za osobę niezwykle skromną".
|
| Gazeta
Wyborcza
20 kwietnia |
"W
górę jodły" |
Wojciech
Mikołuszko |
-
"W ostatnich latach zaczęły
odżywać sudeckie jodły zniszczone przez pyły i kwaśne deszcze. Jest ich
jednak zbyt mało, by potrafiły się same odrodzić. Dlatego na pomoc ruszyli
naukowcy i leśnicy (...) Jodły w Sudetach szybko rosną, znów zielenieją
i obradzają szyszkami. Na dnie lasu coraz częściej można spotkać młode
siewki (...) W połowie lat 90. w sukurs jodle ruszyli pracownicy Instytutu
Dendrologii PAN w Kórniku oraz Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Poznaniu.
Pod koniec lat 90. zespół dr. Filipiaka dostał pieniądze (tzw. grant) z
Komitetu Badań Naukowych na sprawdzenie stanu sudeckiej jodły. Pierwszy
etap prac zakończono w 2002 r. (...) - Jodły odrastają. I to gwałtownie.
Ich przyrost jest teraz często największy w ciągu całego ich życia
- opowiada dr Filipiak. - Najprawdopodobniej to wynik nagłego spadku
zanieczyszczeń. W ostatnich latach zmniejszyło się zużycie węgla brunatnego.
Dzięki nowoczesnym filtrom elektrownie praktycznie przestały produkować
pył i dwutlenek siarki (...) Badania genetyczne, przeprowadzone w Instytucie
Dendrologii PAN, wykazały, że jodły sudeckie wyraźnie różnią się od tych
rosnących w innych częściach Polski (np. Karpatach). Uczeni postanowili
więc doprowadzić do odrodzenia się nie byle jakiej, ale właśnie lokalnej,
sudeckiej populacji drzew. Zadania podjęli się pracownicy Dyrekcji Rejonowej
Lasów Państwowych we Wrocławiu wraz z zespołem prof. Władysława Barzdajna
z Akademii Rolniczej w Poznaniu. Niezależny program prowadzi też Karkonoski
Park Narodowy".
|
| Gazeta
Wyborcza
20 kwietnia |
"Środowisko
Leppera" |
Tomasz
Patora, Marcin Stelmasiak, |
-
"Samoobrona szykuje "skok na
kasę" w Łódzkiem. Szefem publicznego funduszu [ Wojewódzkiego Funduszu
Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej] zarządzającego rocznie 130 mln
zł ma być Witold M. oskarżony o wielomilionowe malwersacje i współpracujący
z kontrowersyjnymi biznesmenami. Jego koleżanka już została wicemarszałkiem
województwa".
|
| Gazeta
Prawna
20 kwietnia |
"Greenpeace
w Polsce" |
|
-
"Wczoraj w Warszawie zostało
otwarte biuro Greenpeace (...) Równocześnie rozpoczęła się kampania przeciwko
wprowadzaniu organizmów modyfikowanych genetycznie (tzw. GMO). W piątek,
16 kwietnia, Greenpeace przekazał polskiemu ministrowi środowiska list
protestacyjny z żądaniem zbadania ich potencjalnego oddziaływania na środowisko
naturalne".
|
| Newsweek
25 kwietnia |
"Ryby
pod carskim zaborem" |
Karol
Olecki |
-
"Parę kilogramów ryb wystarczyło,
by chłopi z Suwalszczyzny znów poczuli się podwładnymi cara.
(...) To najlepszy okres
dla kłusowników "zębatego", jak nazywają szczupaka. - Wszystkie ekipy są
dziś pod parą - mówi Jerzy Korszuń, komendant wojewódzki podlaskiej straży
rybackiej w Suwałkach (...) Komendant denerwuje się na sprytnych tubylców,
którzy nie dość, że żadnej rybie nie przepuszczą, to jeszcze znaleźli haczyk,
by komendantowi i jego ludziom związać ręce. Ów haczyk tkwi w historii,
a dokładniej w ukazach cara Aleksandra II. Na ich mocy przodkowie Suwalszczan,
którzy nie poparli powstania styczniowego, uzyskali prawo połowu ryb w
okolicznych jeziorach. Ludzie wygrzebują dziś dokumenty w państwowych i
domowych archiwach i ślą je do sądów w Augustowie i Suwałkach. A te uznają
prawo zaborcy za obowiązujące".
|
| Nie
19 kwietnia |
"Cary-mary" |
Bożena
Dunat |
-
"Carskie przywileje wciąż są
ważne nad Wisłą. Tak zadecydował sąd Trzeciej Rzeczpospolitej". O połowach
ryb na Suwalszczyźnie.
|
| Fakt
20 kwietnia |
"Ambasada
wykręciła się dorszem" |
Matylda
Nowak |
-
O proteście ekologów przeciwko
rzezi fok w Kanadzie.
|
| Nasz
Dziennik
20 kwietnia |
"Nie
starcza na parki narodowe" |
Anna
Ambroziak |
-
"Budżetowe środki są za niskie
w stosunku do rosnących kosztów utrzymania parków narodowych - alarmowali
dyrektorzy niektórych parków narodowych na wczorajszym posiedzeniu sejmowej
Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Z danych przedstawionych
wczoraj przez Ministerstwo Środowiska wynika, iż parki odczuwają dotkliwe
braki m.in. w zakresie remontów budynków. Zdecydowana większość tych lokali
pochodzi jeszcze z okresu PGR-ów i powinna być gruntownie odremontowana.
Tymczasem środki przeznaczane na ewentualne naprawy pozwalają na zaspokojenie
zaledwie ok. 20 proc. wszystkich potrzeb. Brakuje też pieniędzy na opłacenie
rachunków za energię elektryczną oraz podatku leśnego. Ponadto od kilku
lat narastają zobowiązania pracownicze. Ich opłacenie pochłania aż 76 proc.
dotacji budżetowej, która w tym roku wyniosła nieco ponad 58 mln zł".
-
"Niepokojem napawa też jedna
z poprawek Senatu do znowelizowanej w styczniu br. Ustawy o ochronie środowiska,
która obliguje zarządy parków narodowych do wyasygnowania z dniem 1 maja
do budżetu państwa 15 proc. uzyskanych zysków, a w ich budżecie to kwota
prawie 800 tys. zł. Dyrektorzy parków narodowych obawiają się, że na skutek
wysokich kosztów zatrudnienia oraz dodatkowych opłat będą zmuszeni do zwolnień
(...) Parków nie stać często na opracowanie planów ochrony, ponieważ koszt
sporządzenia tego dokumentu sięga nawet 3 mln zł. Brak stosownych dokumentów
utrudnia wypełnienie głównej funkcji parków narodowych, jaką jest ochrona
różnorodności przyrodniczej poprzez zachowanie występujących w parkach
i rezerwatach odmiennych gatunków roślin i zwierząt".
|
| Dziennik
Zachodni
3-4 kwietnia |
"Rok
Żubra" |
Mariola
Marklowska |
-
O ogłoszeniu roku 2004 "Rokiem
Żubra"
|
| Trybuna
Śląska
5 kwietnia |
"Chrońmy
lasy królowej" |
Mariusz
Urbanke, ANOK |
-
Artykuł o powstaniu "Programu
dla Beskidów"
|
| Trybuna
Śląska
1 kwietnia |
"Rezerwat
uratowany" |
MP |
-
"O planach budowy osiedla pod
Sokolimi Górami informowaliśmy już kilkakrotnie. Minister Środowiska zdecydował,
że osiedla w tym miejscu już nie będzie".
|
| Tygodnik
Powszechny
18 kwietnia |
"Ostatni
Mohikanie" |
Krzysztof
Duniec |
-
"W atmosferze hałaśliwych sporów
o losy wilka, bez medialnego rozgłosu, dyskretnie, wymierają w Polsce żbik,
głuszec, cietrzew, batalion i dziesiątki innych gatunków. Spośród
żyjących w Polsce 455 gatunków kręgowców (krągłoustych, ryb, płazów, gadów,
ptaków i ssaków) wymarciem zagrożonych jest 130. Prawie połowa z nich,
jeśli nie uruchomi się programów ochronnych, ma nikłe szanse przeżycia
najbliższych dekad (...) - Środowiska wodno-błotne zanikają w zastraszającym
tempie - ocenia prof. Ludwik Tomiałojć z Muzeum Przyrodniczego Uniwersytetu
Wrocławskiego. - Ptaki z nim związane, z racji lęgów czy żerowisk, zagrożone
są szczególnie mocno. Możemy to zmienić, otaczając ochroną resztki tych
środowisk i przywracając naturze miejsca, które jeszcze dadzą się odtworzyć.
Melioracje i intensywne rolnictwo odbiły się niekorzystnie nawet na tak
pospolitych do niedawna gatunkach, jak zając i kuropatwa".
-
"Również w polskich kniejach
zaczyna się przerzedzać. Znakomicie mają się u nas sarny, dziki, jelenie
i lisy, jednak gatunki o większych wymaganiach środowiskowych - wymierają.
Takim właśnie jest cietrzew (...) W poważniejszych tarapatach znalazł się
jego większy krewniak - głuszec, też wymagający urozmaiconych lasów, a
dodatkowo wielkich przestrzeni. Źle znosi ingerencję gospodarczą, nawet
samą obecność człowieka (...) Zdaniem prof. Tomiałojcia głuszca i cietrzewia
może uratować tylko narodowy program ich ochrony, w tym wyłączenie istniejących
jeszcze ostoi ptaków z gospodarki leśnej i otoczenie ich ochroną rezerwatową.
W dalszej kolejności przywracanie lasom ich naturalnego charakteru. Zanim
tak się stanie, niewykluczone, że do listy gatunków w Polsce wymarłych
dołączy drobny okaz z polskich, dzikich kotów - żbik. Innego z polskich,
dzikich kotów - rysia przez wieki zabijano dla skór (w dawnej Polsce jedna
była warta 10 wołów), dlatego na zachód od Wisły był wytępiony już w XVIII
w. Teraz żyje u nas blisko 200 rysiów, choć zaledwie 20 lat wcześniej -
było ich blisko 600 (...)Paradoksalnie najmniej obaw budzi los wilka. Po
trwającej dziesięciolecia eksterminacji (w latach 70. było zaledwie 100
sztuk tego drapieżnika), w 1995 r. objęto go całoroczną ochroną".
-
"Los innych, ekstremalnie zagrożonych
gatunków, np. żółwia błotnego czy węża Eskulapa, najpewniej za kilka lat
dobiegnie końca. Czy stanie się coś złego? Był przecież kiedyś w Polsce
tur, tarpan, rosomak. Czy odczuliśmy różnicę, gdy ich zabrakło? W ostatnich
dziesięcioleciach wymarła norka europejska, drop, jesiotr zachodni (byliśmy
onegdaj głównym dostawcą kawioru na carskie stoły), nur czarnoszyi, suseł
moręgowany i wiele innych. Historia życia na Ziemi to w sporej części historia
wymierania... (...) Jak wskazują modele matematyczne, prawdopodobnie każdego
roku zanika na Ziemi nawet 27 tys. gatunków. Nie umiemy ocenić czy to dużo,
czy mało. Przypuszczamy jedynie, że istnieje blisko 1,4 mln gatunków, choć
według biologów ewolucyjnych, jest to liczba przynajmniej dziesięciokrotnie
niedoszacowana".
|
|
|
<<
|
 |